Zaginiony Protokół
Podczas zamkniętego posiedzenia komisji śledczej znika pendrive z nagraniem, które mogło pogrążyć jednego z uczestników. Drzwi sali były pilnowane, a każda z czterech osób miała powód, by ukrywać prawdę. Sprawcę wskazuje dopiero połączenie błędnego alibi, śladu technicznego i wiedzy o treści protokołu.
Komisja zebrała się za zamkniętymi drzwiami, żeby przesłuchać ostatniego świadka w sprawie ustawionych przetargów. Najważniejszy dowód stanowił pendrive z nagraniem prywatnej rozmowy między urzędnikiem a przedstawicielem firmy technicznej. Irena Wolska przewodniczyła komisji i ukrywała dawną znajomość ze świadkiem. Olga Mirska, protokolantka, złamała procedury, robiąc telefonem zdjęcie części akt. Patryk Sowa, dziennikarz dopuszczony jako obserwator, miał nielegalnie zdobytą kartę dostępu do archiwum. Damian Król, sekretarz techniczny komisji, miał najwięcej do stracenia, bo nagranie mogło ujawnić jego prywatne kontakty z firmą obsługującą komisję. O 13:25 odkryto, że koperta z pendrivem jest pusta. Początkowo podejrzenia padały na Olgę, Patryka i Irenę, bo każde z nich coś ukrywało. Dopiero zestawienie logów monitoringu, śladu tuszu i przedwczesnej wiedzy Damiana pokazało, że sprawca wykorzystał cudze sekrety jako zasłonę.