Rękopis Bez Autora

Średnio trudna

W uniwersyteckiej bibliotece znika średniowieczny rękopis tuż przed zamkniętym pokazem dla sponsorów. Alarm przeciwpożarowy, pomylone karty czytelników i tajne notatki badaczy sprawiają, że każdy z podejrzanych wygląda na winnego. Sprawcę ujawnia dopiero połączenie śladów konserwatorskich, błędnego alibi przy skanerze, ukrytego motywu akademickiego i zbyt wczesnej wiedzy o sposobie wyniesienia księgi.

40-50 min+100 XP#zagadka#średnie#biblioteka
Tło Sprawy

Biblioteka Uniwersytetu Północnego przygotowywała zamknięty pokaz średniowiecznego rękopisu dla sponsorów. Dla gości była to prestiżowa prezentacja, dla badaczy walka o autorstwo, granty i reputację. Maja Płoska, doktor habilitantka, bała się, że rękopis obali jej najważniejszą tezę. Edmund Sieradzki, starszy bibliotekarz, prowadził prywatny katalog cennych druków dla kolekcjonera. Profesor Roman Turek ukrywał własny artykuł oparty na tym samym źródle. Iga Leśniak, koordynatorka sponsorów, próbowała nielegalnie uzyskać dostęp do innego dokumentu. O 18:02 odkryto, że rękopis zniknął z Sali Rękopisów. Alarm, cudze karty i fałszywe formularze sprawiły, że śledztwo krążyło wokół kilku osób. Dopiero analiza automatycznej pracy skanera i drobnych śladów konserwatorskich pokazała, że sprawca nie chciał sprzedać księgi, lecz kupić sobie czas.

Ładowanie sprawy…