Premiera Bez Oklasków

Średnio trudnaTajemnica

Podczas generalnej próby w małym teatrze ginie reżyser Leon Wolski. Zostaje znaleziony martwy w rekwizytorni tuż przed premierą spektaklu, który mógł zniszczyć reputację kilku osób naraz. Każdy z podejrzanych ma powód, by się go bać, każdy ukrywa coś niewygodnego, ale sprawcę ujawnia dopiero połączenie śladów z kulis, pozornego alibi, dokumentów finansowych i przedwczesnej wiedzy o narzędziu zbrodni.

35-45 min+100 XP#zagadka#średnie#teatr
Tło Sprawy

Teatr Pod Zegarem był mały, zadłużony i pełen ambicji większych niż jego scena. Premiera sztuki 'Czwarty Dzwonek' miała być ostatnią szansą na uratowanie instytucji. Leon Wolski, reżyser znany z okrucieństwa wobec aktorów i bezwzględnej kontroli nad zespołem, zapowiedział, że po próbie generalnej ogłosi kilka decyzji personalnych. Nikt nie wiedział dokładnie, kogo zamierza zwolnić, ale każdy miał powód do strachu. Marta Sanecka, główna aktorka, obawiała się utraty roli, bo Leon odkrył, że przychodziła na próby po lekach uspokajających. Tomasz Nowak, inspicjent, miał romans z Martą i fałszował listy obecności, żeby ukryć jej spóźnienia. Klara Bielińska nie była przypadkowym gościem. Leon zaprosił ją na próbę generalną oficjalnie jako autorkę programu premierowego i konsultantkę prasową teatru. Nieoficjalnie chciał ją upokorzyć, pokazując jej spektakl oparty częściowo na ich dawnym związku. Klara przygotowała więc fałszywą recenzję, która miała go skompromitować po premierze. Igor Rudzki, dźwiękowiec, nie zawyżył kilku drobnych rachunków. Przez rok przepuszczał przez fikcyjną firmę brata opłaty za muzykę, nagłośnienie i wypożyczenie sprzętu. Kwota była na tyle duża, że po ujawnieniu sprawy straciłby pracę, mieszkanie służbowe i stanąłby przed sądem. Leon odkrył to kilka godzin przed premierą i zapowiedział, że po próbie przekaże dokumenty zarządowi oraz policji. O 18:56 ciało Leona znaleziono w rekwizytorni. Zginął od ciosu ciężkim świecznikiem używanym w drugim akcie. W teatrze nikt nie miał idealnego alibi. Próba była chaotyczna, światło zgasło, nagranie burzy grało z kabiny, a kilka osób znikało z pola widzenia na krótkie minuty. Początkowo najbardziej podejrzani wydawali się Marta i Tomasz, bo krew na rękawie, romans i kłamstwa wyglądały jak klasyczny motyw zazdrości. Potem podejrzenie padło na Klarę, która ukrywała kompromitujące dokumenty. Dopiero dokładne zestawienie dźwięku, czasu, rekwizytu i zachowania Igora pokazało, że prawdziwy sprawca ukrył się nie za doskonałym alibi, lecz za cudzymi sekretami.

Ładowanie sprawy…