Maska W Trzeciej Sali
Podczas nocnego zwiedzania muzeum zostaje skradziona pozłacana maska pogrzebowa. Alarm nie uruchomił się od razu, a nagrania wydają się wskazywać kilku podejrzanych naraz. Sprawca zostaje odkryty dopiero po połączeniu trasy przez zaplecze, fałszywej awarii klimatyzacji, śladów z pracowni konserwatorskiej i manipulacji cudzym sekretem.
Muzeum imienia Wyrzykowskich organizowało nocne zwiedzanie wystawy egipskiej. Najcenniejszym eksponatem była pozłacana maska pogrzebowa wypożyczona z prywatnej kolekcji. Helena Morawiec, konserwatorka, miała dostęp do gablot i znała ich mechanizmy. Bartosz Rataj, logistyk muzeum, ukrywał w magazynie prywatne repliki przeznaczone na sprzedaż. Kamil Urban, ochroniarz, bał się ujawnienia, że zasnął na dyżurze. Renata Górska, doktorantka historii sztuki, ukrywała prywatne szkice maski i korespondencję z antykwariuszem, bo nie chciała stracić zgody na badania. O północy odkryto, że gablota w Trzeciej Sali Egipskiej jest pusta. Alarm gabloty nie zadziałał od razu, kamera z korytarza miała cofnięty fragment nagrania, a przy magazynie znaleziono nieopisane skrzynie. Każdy trop wyglądał mocno, ale dopiero analiza panelu klimatyzacji, śladów konserwatorskich i zachowania Heleny pokazała, że prawdziwy sprawca nie tylko ukradł maskę, ale też wykorzystał sekrety współpracowników jako gotowe fałszywe rozwiązania.