Insygnia Króla
Podczas wieczornego rautu w Muzeum Narodowym w Warszawie w 1926 roku znika bezcenny sygnet koronacyjny. Alibi znanego mecenasa sztuki upada z powodu kardynalnego błędu w znajomości historii literatury.
W maju 1926 roku Warszawa tętniła życiem politycznym i towarzyskim, a odnowione sale Muzeum Narodowego stały się miejscem elitarnego spotkania śmietanki towarzyskiej odrodzonej Rzeczypospolitej. Główną atrakcją wieczoru była zamknięta prezentacja nowo odnalezionych insygniów królewskich. W trakcie uroczystego rautu, gdy uwaga większości gości i ochrony skupiona była na przemówieniach w głównej auli, z zabezpieczonej gabloty w Gabinecie Dyrektora zniknął najcenniejszy eksponat – złoty sygnet koronacyjny. Służby porządkowe natychmiast zaryglowały wszystkie wyjścia z gmachu, zawężając grono podejrzanych do czterech znamienitych gości, którzy w krytycznym kwadransie oddalili się od bankietu. Złodziej, człowiek o wysokiej kulturze i nienagannych manierach, przygotował alibi oparte na miłości do starodruków, licząc na to, że nikt nie podważy intelektualnych zainteresowań szanowanego arystokraty. Popełnił jednak jeden kardynalny błąd, zapominając, że fakty historyczne są nieubłagane.