Chłód W Pokojach Sekcyjnych

EkspertMorderstwo

W prywatnym zakładzie medycyny sądowej zostaje zamordowany doktor Artur Rembek, patolog przygotowujący opinię w sprawie dawnego zabójstwa. Jedna próbka znika z chłodni, a system pokazuje wejście osoby, która według grafiku nie była na dyżurze. Sprawcę ujawnia dopiero połączenie automatycznego cyklu dekontaminacji, śladów formaliny, notatki z opinii i zbyt wczesnej wiedzy o fiolce oznaczonej B-19.

70-90 min+350 XP#zagadka#murder#eksperckie
Tło Sprawy

Zakład Medycyny Sądowej Helix obsługiwał sprawy, których nikt nie chciał już pamiętać: stare zabójstwa, odwołania, zagubione próbki, rodziny czekające po latach na jedno zdanie w opinii. Doktor Artur Rembek był patologiem, którego nie lubiano, ale którego podpis znaczył więcej niż większość wyroków. Potrafił wrócić do sprawy sprzed dekady, rozłożyć ją na daty, próbki i niedopowiedzenia, a potem jednym akapitem przewrócić całe śledztwo. Tej nocy pracował nad opinią w sprawie zabójstwa studentki, za które skazano człowieka od lat twierdzącego, że próbkę krwi podmieniono jeszcze przed pierwszym procesem. W aktach pojawił się numer B-19, pozornie zwykła fiolka z chłodni dowodowej, ale dla Artura była początkiem śladu prowadzącego do kogoś z personelu technicznego. Irena Domańska, kierowniczka zakładu, bała się, że nowa opinia ujawni stare zaniedbania proceduralne, które podpisała bez sprawdzenia. Milena Soroka, toksykolożka, potajemnie kontaktowała się z rodziną skazanego, bo chciała im pomóc, ale wiedziała, że wygląda to jak złamanie zasad. Adrian Łuczak, młody lekarz, robił zdjęcia dokumentacji do pracy naukowej i mógł stracić staż, gdyby ktoś to odkrył. Kacper Wolny, technik laboratoryjny, był cichy, dokładny i zawsze obecny tam, gdzie inni widzieli tylko rutynę: chłodnia, śluza, odczynniki, etykiety. Artur odkrył, że ktoś nie tylko pomylił próbki, ale zrobił to świadomie, a później przez lata pilnował, żeby numer B-19 nie wrócił do akt. O 00:38 doktor został znaleziony martwy w Sali Sekcyjnej 2, a jedna fiolka zniknęła. W zakładzie pełnym chemicznych zapachów, automatycznych procedur i ludzi mających coś do ukrycia najtrudniejsze było odróżnić prawdziwy motyw od zwykłego wstydu. Dopiero ślady na statywie i zbyt szybka reakcja Kacpra pokazały, że morderca nie przyszedł z zewnątrz. On od dawna znał każdy zimny korytarz tego miejsca.

Ładowanie sprawy…